Widok zawartości stron

Sowy, bezszelestni łowcy

Zapraszamy na opowieści o sowach, od wyjaśnienia tajemnic kryjących się w zmysłach nocnych łowców po sowie przesądy i zabobony, zakorzenione w naszej kulturze. Obalimy wiele mitów i poznamy tajniki sowiego życia. A to wszystko w ramach cyklu "Wierzę w leśne zwierzę"!

Przełom marca i kwietnia to doskonała okazja, by wyruszyć do pobliskiego lasu na nocne nasłuchy sów. To właśnie o tej porze większość gatunków zajmuje swoje rewiry lęgowe. Samce donośnym głosem informują o tym całą okolicę a przede wszystkim swoich potencjalnych konkurentów. Ponieważ za dnia sowy bardzo trudno zlokalizować, leśnicy i ornitolodzy wykorzystują ich nocną aktywność głosową, zwaną wokalizacją, by je policzyć a także objąć ochroną miejsca lęgowe.

Gdy aktywność sów jest niska pobudzamy je, naśladując godową melodię samca. Do tego celu wystarczy smartfon z wgranym sowim śpiewem. Takie wywabianie sowy należy prowadzić jednak bardzo ostrożnie, zachowując wszystkie niezbędne zasady (omówiliśmy je poniżej w ciekawostkach). Należy zaznaczyć, iż nie ma drugiej takiej grupy ptaków, dla której głos byłby równie ważny. Za jego pomocą sowy wyrażają praktycznie wszystkie emocje, manifestują swoje zachowanie czy potrzeby.

Podczas nocnych spacerów po lesie czy parku najczęściej usłyszymy donośny głos puszczyka. Już nasi słowiańscy przodkowie przypisali mu diabelskie pochodzenie. Ma to związek z głęboko zakorzenionymi w kulturze europejskiej legendami i zabobonami, w których sowy traktowano jak ptaki pochodzące z zaświatów, żyjące na cienkiej granicy życia i śmierci czy dnia i nocy. Mianem słowa „strix" (z łaciny puszczyk) określano wampira - „strzygę" a także poczwarę i czarownicę. Porównanie to potęgował bardzo charakterystyczny odgłos, który jest częstym elementem tła w kinematografii, zwłaszcza w horrorach. Odgłosu puszczyka jak i pozostałych sów leśnych można posłuchać m.in na stronie Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Rogowie. Puszczyk jest najliczniejszą leśną sowa. Możemy go spotkać nie tylko w lasach ale i starych parkach i ogrodach z dziuplastymi drzewami.

Uszatka (Asio otus)

Sowy głosem oznaczają terytorium, przyciągają partnera, komunikują się między sobą, reagują na zagrożenie. Za ich pomocą wyrażają emocje: karmienie piskląt, głód, przekazywanie pokarmu partnerowi, kopulację, prezentację gniazda czy agresję.

W lasach poznańskiej dyrekcji swoją ostoję znalazły również prawdziwie sowie rarytasy. Należą do nich największa i najmniejsza sowa Europy: puchacz (Bubo bubo) i sóweczka (Glaucidium passerinum). To prawdziwie rzadkości dla wielkopolskich lasów a ich miejsca lęgowe objęte są ochroną strefową. Samica puchacza może ważyć nawet do 4 kg, osiągając przy tym 180-centymetrową rozpiętość skrzydeł, podczas gdy malutka sóweczka wielkością nie jest większa od skowronka, ma tylko 17 cm długości, rozpiętość jej skrzydeł wynosi 35 cm a waga – 75 gramów! Puchacz jest polifagiem, co oznacza, iż w kręgu jego kulinarnych zainteresowań znajduje się praktycznie wszystko. Zwykle żywi się zwierzętami średniej wielkości, np. karczownikami, wiewiórkami, drozdami czy grzywaczami. Potrafi jednak upolować również większe, takie jak: kaczki, zające, nawet myszołowa czy inną sowę. Zręcznie skalpuje też jeże.

Z kolei sóweczka jest ściśle wyspecjalizowanym drapieżnikiem, polującym na  ptaki wielkości zięby czy sikorki. Z tego też względu sóweczka jest jedyną leśną sową o aktywności dziennej. Jej odgłos terytorialny, przypominający źle naoliwiony łańcuch roweru lub huśtawkę usłyszymy najczęściej tuż przed zachodem słońca. Czasami wystarczy pogwizdywać, by ta mała lecz waleczna sowa przyleciała do nas zaciekawiona, uważając nas oczywiście za konkurenta wymagającego natychmiastowej eksmisji.

W polskich wierzeniach ludowych sowa kojarzona była z posłańcem śmierci i nieszczęścia. Podobne przesądy obowiązywały kruki, wrony, czajki i kawki. Wszystkie razem tworzyły kategorię  Ptaków Złowróżbnych.

Z puchaczem, jako największym przedstawicielem rzędu od zawsze było związanych mnóstwo zabobonów. Od jego łacińskiej nazwy „Bubo" pochodziła nazwa popularnego demona z wierzeń słowiańskich „bobo". W Wielkopolsce bobo nazywany był bobokiem a na Górnym Śląsku bebokiem. Bobo był małą, brzydką i złośliwą istotą, którą straszono dzieci w celu ich zdyscyplinowania. Krył się w ciemności i wyrządzał w domu różne szkody. Z kolei w Średniowieczu w puchaczu widziano symbol błędnej nauki i znak piekielny. Wierzono również, iż puchacz powstał z człowieka, który w postny dzień jadł mięso. Więcej niezwykłych ciekawostek o sowach w cyklu "Sowoholik, czyli świat oszalał" oraz "Sowie ciekawostki".

Puchacz i sóweczka to również dwa odmienne środowiska życia. Sóweczka gniazduje w dziuplach wykutych po dzięciole dużym, w starszych drzewostanach, zawsze z domieszką świerka, często w okolicach młodników czy niewielkich polan, w których znajdują schronienie małe ptaki śpiewające. Z kolei puchacz gniazduje już w zbudowanych gniazdach przez ptaki szponiaste czy bociany czarne. Preferuje stare prześwietlone drzewostany, głownie liściaste i mieszane,  w pobliżu których znajdują się tereny otwarte, zasobne w pokarm. To także jedyna sowa leśna, która może gniazdować na ziemi, w nieckach pod drzewami w niedostępnych olsach czy łęgach.

Sowy wywołują u ludzi na całym świecie podobne skojarzenia. Przyczyn wpływających na naszą sowią podświadomość jest wiele. Zaliczymy do nich nocny tryb życia, bezszelestny lot, przywodzący na myśl ducha czy zjawę, wielkie, przenikliwe i wszystko widzące oczy oraz odgłosy o tajemniczym i zatrważającym brzmieniu.

Listę gatunków sów leśnych w naszej dyrekcji zamykają średniej wielkości sowy, większa uszatka (Asio otus) i mniejsza włochatka (Aegolius funereus). Pierwsza sowa, prócz tego, że jest miniaturką puchacza, wzbudza zainteresowanie zimą, gdy łączy się w niewielkie grupy, obsiadając na noc drzewa w miastach. Z kolei druga to faktycznie najbardziej owłosiona sowa w Europie. Włochatka posiada bardzo gęste upierzenie niespotykane u innych gatunków. Opierzone ma nawet skoki i palce. Ma to związek z zimnym klimatem tajgi, jej naturalnym środowiskiem. Obecnie trwają badania nad występowaniem tego borealnego gatunku na terenie RDLP w Poznaniu. Są duże szanse, iż włochatka zamieszkuje lasy sosnowe Puszczy Noteckiej, zwłaszcza z niewielką domieszką świerka.

Kwieceń to najbardziej intensywny czas nawoływań, samce włochatki przy dobrej pogodzie mogą huczeć niemalże całą noc. W bezwietrzne noce ich pieśń niesie się nawet na odległość 3 km. Jednakże w tym wypadku huczenie ma postać szybko powtarzalnych sylab "po po po", przypominających odgłos lokomotywki. O zachowaniach sów w ciekawy sposób opowiada film Artura Tabora, do którego obejrzenia bardzo zachęcamy.

Czy wiesz, że:

  • W Polsce stwierdzono 10 gatunków lęgowych sów (sóweczka, pójdźka, włochatka, uszatka, płomykówka, puszczyk, uszatka błotna, puszczyk uralski, puszczyk mszarny, puchacz). Kolejne trzy są widywane na trasach przelotów i zimowego koczowania (syczek, sowa śnieżna, sowa jarzębata). Wszystkie sowy znajdują się pod ochroną;

  • Sowy spełniają bardzo ważną funkcję w ekosystemach leśnych, ograniczają populację myszy czy norników ale przede wszystkim ich obecność świadczy o różnorodności lasu, różnej strukturze wiekowej i gatunkowej  z zachowaniem bardzo ważnych drzew dziuplastych.

  • Leśnicy nie tylko włączają się w ochronę gatunkową sów ale również, na przełomie marca i kwietnia, prowadzą zajęcia edukacyjne połączone z wieczornymi warsztatami i nasłuchami dla grup szkolnych. Warto skontaktować się z lokalnym nadleśnictwem;

  • Stymulacja głosowa sów polega na odtwarzaniu głosu terytorialnego samca. Do źródła dźwięku podlatuje zwykle samiec, właściciel terenu, który znajduje się w swoim rewirze lęgowym. Jego naturalną reakcją jest przegnanie ze swojego terytorium potencjalnego konkurenta. Przed odtworzeniem sowich odgłosów należy uważnie się wsłuchać przez kilka pierwszych minut w dźwięki otoczenia. W wypadku aktywności głosowej sów nasza stymulacja nie jest bowiem potrzebna, a może być wręcz niewskazana. Gdy sowy się nie odzywają możemy spróbować je zwabić. Po każdym odtworzeniu dźwięku, trwającym około 60 sekund, czekamy na reakcję przez 2–3 minuty. W wypadku większości sów szczyt aktywności głosowej przypada po zachodzie słońca i trwa około 1–2 godzin, później od godziny 21 do 23, a następnie od 2 do 5 nad ranem;

  • Sowy wykazują wzmożoną aktywność głosową dwa razy do roku – jesienią, gdy wstępnie zajmują rewiry lęgowe i bronią ich przed rywalami, oraz wiosną, kiedy oznaczają terytorium, tokują i komunikują się z partnerem, przeganiają potencjalnych konkurentów;

  • Wabienie sów powinniśmy prowadzić w określonej kolejności, od gatunku najmniejszego do największego. W innym wypadku moglibyśmy uzyskać efekt przeciwny. Mniejszy gatunek w obawie o swoje życie nie tylko przestałby się odzywać, ale i mógłby uciec poza swój rewir; Prawidłowa kolejność wabienia sów leśnych to: sóweczka – włochatka – uszatka – puszczyk - puchacz;

  • Podstawowy wpływ na sukces wabienia ma pogoda. Podczas aury niżowej, a więc pochmurnego nieba, z opadami deszczu, mgłą i silnym wiatrem, skuteczność stymulacji jest bardzo niska. Sowy niechętnie się odzywają, a silny wiatr uniemożliwia nam ich dokładną lokalizację;

  • Stymulację prowadzimy do momentu usłyszenia wabionego gatunku, nigdy dłużej. To bardzo ważne, by nie zaburzać naturalnego rytmu życia ptaków poprzez odciąganie ich od ważniejszych czynności, jak polowania czy ochrony miejsc lęgowych. Zwabione sowy, zaaferowane nowym osobnikiem w rewirze, stają się również mniej czujne na polujące na nie drapieżniki;

  • Odgłosy wydawane przez niektóre gatunki możemy przyrównać do dźwięków z naszego otoczenia. Takie skojarzenia łatwiej zapamiętać. I tak głos terytorialny samca sóweczki przypomina źle naoliwioną huśtawkę bądź skrzypiący rower, a głos włochatki – jadącą z daleka lokomotywkę.

Zapraszamy do wspólnego odkrywania tajemnic zwierząt wielkopolskich lasów w cyklu "Wierzę w leśne zwierzę".